200

sierpień 2007

Moja znajoma Ania (sympatyczne, anonimowe imię) została sekretarką w pewnej firmie informatycznej. Firma postanowiła założyć sobie stronę internetową. Ania myślała, że jako sekretarka będzie musiała znaleźć kogoś kto od początku do końca zrobi tę stronę, a ona jedynie ją uzupełni jakimiś tekstami. Jednak nastąpiły pewne kłopoty i Ania musiała napisać tę stronę całkiem sama (tu warto zauważyć, że Ania jest genialna i zna języki programistów). Pomimo całego swojego geniuszu Ania nigdy nie miała okazji spróbować swoich sił w grafice komputerowej. Plotka głosi, że ja się tym zajmuję. Już nie pamiętam czy ja ją puściłam. Ania odezwała się do mnie… Jako szaleńczo (to dobre słowo) profesjonalny grafik ledwo obsługujący Photoshopa zrobiłam grafikę na stronę (profesjonalnej firmy informatycznej o bogatym doświadczeniu) w jeden wieczór, zarobiłam kilka złotych, wyśmiałam wszystkich i poszłam spać.

[Strony nie pokażę. Raz, że naprawdę nie ma się czym chwalić, a dwa, że nie mam sumienia antyreklamować tej uroczej firmy informatycznej. Życie antybohaterów nie jest tak płytkie. Ale co wy możecie o tym wiedzieć…]

Następnego dnia kolega mojej mamy, (która bardzo lubi opowiadać w pracy o moich przygodach, bo czemu nie skoro już siedzi tam osiem godzin dziennie), uznał, że chce zobaczyć moje prace zrobione w Photoshopie. Jako absolutnie nie-grafik uzależniony od Internetu mam ich pełno. Wysłałam mu i chyba znowu będę robić komuś grafikę na stronę…

Chyba nigdy się nie dowiem czy ja się śmieję z życia, czy ono ze mnie.

082.jpg

A to obrazek z photoshowa, żeby nie było nudno.

Leave a Reply