
(fragment „Czemu Facebook jest fajny, a czemu nie, można by książkę napisać. Co właśnie czynię.”, Warszawa 2012)

(fragment „Czemu Facebook jest fajny, a czemu nie, można by książkę napisać. Co właśnie czynię.”, Warszawa 2012)
Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. Adres TrackBack
Słyszałam, że taki jeden, to cały dzień wymieniał po kolei stacje metra. Kompletnie nie fajnie. Szczególnie jeśli chodzi o polskie metro – duża powtarzalność.
komentarz - autor: antybohater — 05/09/2011 @ 18:53
szok, uświadomiłem sobie, że w pl jest tylko jedno metro na całe pl
komentarz - autor: afcgwno — 05/09/2011 @ 21:03
ja mam też taką historię autobiograficzną, też z zasranego Krakowa, (nie wiem dlaczego tak napisałem, nie uważam wcale, że Kraków jest zasrany).
siedzę na Rynku i czekam na kogoś, i mam dużo czasu, godzinę powiedzmy, i czekam pod Mickiewiczem na ławce, i obserwuje ludzi. minuty mijają, przeróżne osoby mijają mnie, i tu nagle przychodzi wycieczka osób z zespołem downa, panika, pod Adasiem, uciekają nietolerancyjni ojcowie i matki, a ja siedzę i czekam, bo gdzie mam iść? do empiku oglądać książki i pyty, których nie kupię? a wciąż mam dużo czasu.
i wycieczka robi sobie przerwę, jeden z uczestników siada z opiekunem obok mnie, ja sobie obserwuję wciąż przechodniów, a chłopak mnie zaczepia i zadaje pytanie:
“Pięć plus dziewięć?”
Upewniam się, czy to do mnie – i to do mnie skierowane matematyczne równanie. Ale nie odpowiadam, bo nigdy matematyki nie lubiłem, więc nie będę po skończonej edukacji się nadwyrężał. Ale dopiero poznany kolega bardzo agresywnie ponowił zagadkę:
“PIĘĆ PLUS DZIEWIĘĆ! ILE?”
Przeliczyłem szybko i mówię:
“Czternaście”
Chyba, dobrze, bo zadał mi nową zagadkę. Odpowiadałem jeszcze na może 3 działania. I już mi się zaczynało nudzić, ale ojciec-opiekun postanowił iść na obiad. I poszli.
I taką historię przeżyłem, i to jest prawdziwa historia.
komentarz - autor: afcgwno — 05/08/2011 @ 17:51