
Share this:
Dodaj do ulubionych:
Bądź pierwszą osobą, która doda ten wpis do listy ulubionych.
Jako jedyna strona internetowa nie działacie poprawnie. Nie było Was jeszcze na świecie kiedy zaczęłam korzystać z Opery, obecnie mam jej najnowszą aktualizację, wszystko mi działa – z wyjątkiem Filmwebu. Ucinacie mi jedna ósmą strony przez co mogę oceniać filmy najwyżej na trzy. Więc otwieram głupie IE żeby ocenić film – i co mówicie? Że jest za stare. Jasne że jest stare bo nie korzystam z niego od lat. I co, niby, bo nie umiecie zrobić małego portalu, ja mam mieć osobną przeglądarkę do Filmwebu? Poszukajcie sobie lepszych programistów. Kiedyś było lepiej, a teraz tylko Zmierzch i słabi informatycy. Informatycy oglądający Zmierzch. Też kiedyś robiłam strony, ale mi się rozpadały, więc zrezygnowałam i zajmuję się rzeczami które mi się nie rozpadają. Polecam Waszym programistom.
Nie pozdrawiam, nie mam czasu, muszę specjalnie dla Waszego portalu instalować jakąś inną przeglądarkę.
A.
2.
Dzień dobry,
nie spałam całą noc, to znaczy nie spałam cały dzień, a potem całą noc, a potem pojechałam na chwilę do domu, sprawdziłam pociąg na stronie o pociągach czyli Waszej, a mając na myśli, że sprawdziłam pociąg mam na myśli, że sprawdziłam rozkład. Mam dowody, zrobiłam zdjęcia, pociąg miał być o siódmej z minutami. Pojechałam na Dworzec Zachodni (nie spałam całą noc), stanęłam w ogromnej kolejce po bilet jednej jedynej kasy na milion osób, i poprosiłam bilet do Wrocławia na 7:18. Pani, którą bardzo dobrze znam od pasa w górę, mówi, że nie ma takiego pociągu. To ja mówię: jak nie ma jak jest. A Pani mówi, że się skończył.
Co się okazało. To był 1 października, a z dniem 1 października ten pociąg po tamtych szynach przestaje jeździć czego dowiedziałam się w tamtym okienku z tamtą panią, a nie z Waszej strony. Bo strona nie została zaktualizowana. Bo po co. Przecież to drobiazg.
Oto moja propozycja. Postawcie wszystkich swoich pasażerów pod wielką, długą ścianą i ich roztrzelajcie.
Pozdrawiam
Adelajda Truścińska
3.
Dzień dobry,
ostatnio pisałam do Państwa, że nie udało mi się dojechać do Wrocławia i skarżyłam się, że umieszczacie na swojej stronie pociągi które nie istnieją. Jak już mówiłam, nie chowam długo urazy i nie pamiętam Waszych grzechów. Nie, nie piszę teraz, bo znowu coś nie tak, ale chcę uprzejmię poinformować, że 27 listopada Ruda ma urodziny (znacie Państwo Rudą?) i planuję u niej zjawić się już dzień wcześniej. I mam taką maluteńką prośbę, żeby tego dnia żaden pociąg do Wrocławia się nie spóźnił, no i przede wszystkim – żeby istniał.
Pozdrawiam
Adelajda Truścińska
Dnia 1 października około godziny 4:37 ucieszyłam się. Ucieszyłam się, że na pętli, tej koło dworca centralnego, stoi mój autobus nocny N13 (numer autobusu 4919). Daleko mieszkam, nie jest łatwo, zawsze lepiej jak autobus jest niżeli go nie ma. Niestety, z przodu autobusu było napisane, że to zjazd do zajezdni. Ponieważ prowadzę raczej regularny tryb życia i w związku z tym chodzę wcześnie spać nie za bardzo znam się na nocnej komunikacji.
Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że kierowca nie jest punktem informacyjnym i nie lubię kiedy pasażerowie zadają mu pytania na które odpowiedzi są w zasięgu ręki, ale, jak już wspomniałam, o połączeniach w nocy mam średnie pojęcie więc postanowiłam się dowiedzieć gdzie wcześniej wspomniana zajezdnia się znajduje.
Przybyłam pod okienko, zastukałam w szybkę, przywitałam się, przeprosiłam, ale widzę, że pan otwarcie mnie ignoruje. Miał zamknięte oczy, ale nie spał, bo jedno z nich na chwilę otworzył i widziałam, że mnie zauważył. Ze zrozumieniem powiedziałam, że też by mi się nie chciało rozmawiać, ale mam tylko jedno pytanie. Nadal zero reakcji. Myślę sobie, nie będę robić awantury, usiadłam niedaleko. Zobaczymy gdzie pojedzie, taka niespodzianka. Po chwili do kierowcy podchodzi chłopiec dwa na dwa i wali pieścią w tę samą szybkę, w którą ja z delikatnością nie tak dawno stukałam. Chłopiec drze się że chce wiedzieć gdzie autobus jedzie, pan kierowca drze się, że śpi, chłopiec drze się, że w pracy się nie śpi i pyta czy na Żerań FSO, kierowca odarływszy się spluwa przez ramię. Tak, jedzie na Żerań FSO, bo co? Tak właśnie było. Być może, jak to mężczyźni, jeszcze sobie bękneli pod nosem kilka razy, kto wie.
Teraz mam pytanie: czy to znaczy, że jeśli chcę uzyskać jakąś informację od Waszego kierowcy to muszę stać się na chwilę chamem i prostakiem? Zamiast dobry wieczór powiedzieć kurwa, a zamiast przepraszam no i chuj? Nie porozumiewam się tak na co dzień z ludźmi, ale jeśli przyniesie to jakieś rezultaty, to mogę spróbować. Będzie to dla mnie z pewnością ciekawa przygoda. Proszę mi poradzić jakich wulgaryzmów mam używać i jak najbardziej lubią być obrażani Państwa kierowcy.
Pozdrawiam
Adelajda Truścińska
1 czerwca 2011
Punkt ósma rano stoję sobie na przystanku co się nazywa Tarchomin. Stoję nań, bo o 9:00 mam egzamin, a nie dlatego, że lubię wcześnie wstawać i z wolna poruszać się do przodu w korku. Spoglądam na rozkład jazdy i myślę sobie: ocho!, za trzy minuty mam autobus! Czekam więc minut trzy na mój ulubiony 186. Rozmyślam ile to z nim mnie łączy. Najpierw jeździłam nim do babci – od pętli do pętli, przez całą Warszawę, niezliczoną ilość przystanków. Później do jednego liceum, później do drugiego, nieraz na dworzec zachodni, a teraz na tę uczelnię… Jestem wzruszona, a tymczasem mija minut dziesięć, a autobusu nie ma. Jak to jest z tym 186? Bo nie o to chodzi, że on się spóźnia albo że przyjeżdża za wcześnie. On po prostu jeździ jak chce. Oczywiście, po ponad dwudziestu minutach zrezygnowałam z czekania i poszłam do domu.
[...] Kiedyś było nawet zabawnie, bo jeździł nim często sobowtór Johnnego Deppa, ale z roku na rok jest coraz gorzej. Na przykład tam gdzie ja, lubił siadać też pewien niedorozwnięty chłopiec (dawno go nie widziałam. może do niego napiszemy?), latem jeździ sporo transwestytów, jest też kobieta z brodą (nota bene – moja sąsiadka) i oczywiście taki chłopak bezdomny co ze mną do gimnazjum chodził, a potem wstrzykiwał sobie marihuanę czy coś takiego. I tak sobie wszyscy razem jedziemy. Zupełnie nie według rozkładu. Pewnej zimy z Tarchomina do przystanku Dworzec Zachodni jechaliśmy 137 minut. Niektórzy zaczęli śpiewać. Naprawdę.
[...] Ci znajomi, którzy nie są z Warszawy śmieją się ze mnie, że jestem z Warszawy, a ci, którzy są z Warszawy – śmieją się ze mnie, że jestem z Tarchomina. Ogólnie nie jest mi lekko, cześć nie zawsze mi mówią. A żeby daleko nie szukać – rodzice też mi nie mówią. Ostatnio koleżanka zrobiła wyjście na piwo, wielkie wydarzenie na Facebooku, takie wow, i tylko mnie nie zaprosiła. To znaczy Rudej też nie zaprosiła, ale wiecie Państwo jak to jest z Rudą. [...]